[LIVE] Koronawirus - sytuacja w województwie podlaskim na żywo
Jak rozbiegał całe miasto? Wywiad z Grzegorzem Kuczyńskim.
Foto. RobiShot

Jak rozbiegał całe miasto? Wywiad z Grzegorzem Kuczyńskim.

Droga od marzeń do sukcesu

Grzegorz Kuczyński– biegacz, założyciel Fundacji Białystok Biega, organizator imprez biegowych i jak się okazuje, nie tylko.

To on rozbiegał całe miasto, sprawił, że w Białymstoku pojawiły się pierwsze biegi uliczne, setki, a nawet tysiące osób odkryło swoją pasję do biegania, przełamało granice swojego umysłu i wytrzymałości podczas biegów przeszkodowych “Hero Run”, a przede wszystkim- rok w rok wywołuje uśmiechy tysięcy biegaczy. To dzięki niemu w maju, nasze miasto odwiedzają setki turystów z kraju i zza granicy. Mały wzrostem, a wielki sercem. Jego biegi oprócz sportowego wymiaru, mają jeszcze drugi- charytatywny. Wiecznie uśmiechnięty, z głową pełną pomysłów i rękoma gotowymi do działania. Marzyciel, który odważył się pójść po swoje. A jak to się zaczęło i jakie rady ma dla nas? Przeczytajcie!

AkWM: Skąd wziął się pomysł na założenie Fundacji Białystok Biega i zorganizowanie biegów w Białymstoku?

GK: To było za czasów, gdy pracowałem w banku na managerskim stanowisku. W 2009 roku byłem 10 kg grubszy, przy mojej posturze to było mocno widać, a córka nazywała mnie Kubusiem Puchatkiem. Chciałem zrzucić parę kilo, więc poszedłem na siłownię, jeszcze nie myślałem wtedy o bieganiu. Trener zalecił mi bieganie na bieżni jako rozgrzewkę, ale po 1,5 km nie było mowy o żadnych innych ćwiczeniach. Jednak wróciłem, stopniowo zwiększałem dystans, a w 2010 roku zapisałem się na swój pierwszy bieg uliczny w Warszawie. Nie wiedziałem, że każdy może wziąć udział w takim wydarzeniu. W niedzielę stawiłem się na starcie biegu Ursynowa i atmosfera wydarzenia kompletnie mnie ujęła. Startowało tam 1,5 tysiąca osób, pomyślałem sobie “jaki tłum”. Teraz sobie myślę, że te 1,5 tysiąca ludzi to taki normalny bieg, ale wtedy robiło to na mnie ogromne wrażenie. Miałem swoje założenia, w jakim czasie chciałbym ukończyć ten bieg, ale po przekroczeniu pierwszego kilometra, zupełnie o nich zapomniałem, nie miało to znaczenia. Od 1,5 km zacząłem sobie myśleć- dlaczego w Białymstoku czegoś takiego nie ma? Dlaczego białostoczanie nie mogą poczuć takiego klimatu? Po 4 km miałem ułożona w głowie trasę białostockiego biegu na piątkę.

Skończyłem bieg, dostałem medal, a 2 tygodnie później byłem już w urzędzie miasta i pytałem jak zorganizować taki bieg. Usłyszałem wtedy “Jak to, ty chcesz ulice w centrum miasta zamknąć?”. Mówili mi, że zwariowałam, ale się nie poddawałem. Wziąłem udział w kolejnym biegu- “Biegnij Warszawo”, który prowadził głównymi ulicami stolicy- Alejami Jerozolimskimi, Marszałkowską, Wisłostradą. Wydrukowałem tę trasę i pokazałem ówczesnemu wiceprezydentowi Białegostoku, na co on powiedział “jak w Warszawie zamknęli Marszałkowską to my też możemy zamknąć Legionową”. Założyłem fundację i się zaczęło. Rok i trzy miesiące po moim pierwszym biegu, zorganizowaliśmy pierwszą edycję “Białystok Biega” w 2011 roku.

AkWM: Czy od zawsze byłeś związany ze sportem?

GK: Od dziecka byłem związany ze sportem. Zawsze dobrze grałem w piłkę i koszykówkę mimo mojego wzrostu. Grałem sporo lat w Jagielloni, aż do poważnej kontuzji, która skutecznie wyeliminowała mnie z poważniejszej gry. Odszedłem z Jagielloni, gdy miałem 16 lat, a grałem od podstawówki. Później cały czas miałem styczność ze sportem, nie trenowałem regularnie, ale spotykałem się często na piłkę z kolegami. Były też przerwy, które odbijały się na mojej wadze. Najpierw byłem intensywnym sportowcem, później takim średnim, następnie miałem długą przerwę. Ze sportem związałem się ponownie, gdy zacząłem biegać.

AkWM: Czy spodziewałeś się, że Twoje wydarzenia sportowe odniosą aż taki sukces? Białostocki Półmaraton oceniany jest jako jeden z najlepszych w Polsce i przyciąga mnóstwo biegaczy, nie tylko z kraju, ale też ze świata- to chyba ogromny sukces, prawda?

GK: Nie, nie spodziewałem się. Jak mogłem się spodziewać? Gdy zaczynałem organizację biegów,  myślałem jak zrobić to najlepiej i tak jest do dzisiaj. Kompletnie nie skupiam się na tym, że oceniają nas jako jeden z lepszych półmaratonów w Polsce. Takiego myślenia uczę też swoich ludzi- wszystko, co robimy, mamy zrobić najlepiej jak potrafimy. Nie na zasadzie spoczywania na laurach i powtarzania tego, co już było, bo było super. Zawsze staramy zrobić się coś lepiej, na każdym biegu. Zastanawiamy się jaki element dodać, aby ten bieg był jeszcze lepszy, niósł więcej pozytywnych emocji, energii, endorfin, by biegacze byli bardziej zadowoleni niż w poprzednim roku.

AkWM: Jakie jest Twoje największe marzenie związane z biegami w Białymstoku?

GK: Chciałbym, abyśmy robili bieg na poziomie najlepszych półmaratonów w Polsce, aby nie spadała nam chęć do pracy i frekwencja na biegach. Chciałbym też, aby więcej zawodników z Polski przyjeżdżało do Białegostoku. Mówiąc to, w głowie pojawiają mi się ograniczenia, finansowe i logistyczne, ale pomińmy je. Marzę o tym, aby prawdziwa elita wystartowała w Białymstoku, żeby mogli tutaj biegać tacy biegacze, jacy biegają w największych maratonach Świata. Chciałbym też, żeby Białystok Półmaraton był postrzegany jako jeden z najlepszych biegów w Polsce i na świecie- tak jak Berlin Maraton.

AkWM: Jakie problemy spotkałeś na swojej drodze do realizacji celu jakim jest FBB?

GK: Problemów było co niemiara. Ostatnio w książce wyczytałem, że Michael Jordan zapytany jak osiągnął sukces w swojej karierze, odpowiedział: ”Normalnie, przegrałem 400 meczów, miałem mnóstwo nietrafionych rzutów, dużo porażek, a to wszystko doprowadziło mnie do tego, gdzie teraz jestem”. Z jednej strony wypieram te wszystkie złe rzeczy, ale tych problemów jest bardzo dużo. Na niemal każdej imprezie coś się przytrafia, ale przez lata nauczyliśmy się zakładać, co może pójść nie tak. Nie rozpaczamy, a układamy nowe scenariusze. Staram się nie załamywać, a zamiast tego szukać nowych rozwiązań. Jeśli coś nam nie wyszło, próbujemy odwrócić to w sukces. Wiem, że to czasami bardzo ciężkie, ale nigdy się nie poddajemy.

AkWM: Czy masz jakieś rady dla wszystkich tych, którzy tak jak Ty, chcą pójść za marzeniami i robić to, co kochają?

GK: Pierwsze, co mi przychodzi do głowy to: nie bać się i próbować. Wiem, że aby wziąć całkowicie sprawy w swoje ręce, trzeba się w jakiś sposób do tego przygotować. Od strony finansowej, chciałbym mówić to do wszystkich młodych ludzi, może to niektórych zaskoczy, ale jeśli myślicie o swoim przedsięwzięciu, to nie myślcie przez pryzmat pieniędzy. Nie myślcie o tym, ile na tym zarobicie, czy to się będzie opłacało, to nie ma sensu. Takie myślenie ma krótkie nogi, bo nie ma w tym  tej pasji. Róbcie to, co kochacie, a te pieniądze same przyjdą.

AkWM: Mówią, że jeśli robi się to, co się kocha, to nie przepracuje się ani jednego dnia. Czy to faktycznie prawda?

GK: Z założenia tak, ale ja to widzę inaczej. Mam świadomość, że bardzo ciężko i dużo pracuję. Nie pamiętam już, kiedy tak było, abym pracował 8 godzin, ale to prawda. Nie odbieram tego jako siedzenie w pracy czy aby to była jakaś forma reżimu. Ja po prostu tym żyję. Na każdym kroku myślę jak coś udoskonalić na biegach, co poprawić. Mam mnóstwo nowych pomysłów. To przysłowie jest w 100% prawdziwe. Mało tego, to tak nie męczy. Nawet gdy pracuję 10 czy 12 godzin, nie czuję się aż tak zmęczony. Czasami fizycznie, gdy mam dużo dni mocno pracowitych, ale nie psychicznie. Zawsze mam energię do tego, aby zrobić coś jeszcze lepiej.

AkWM: Za co kochasz Białystok? A co chciałbyś tutaj zmienić?

GK: Kocham Białystok i taka jest prawda. Miałem okazję mieszkać we Wrocławiu i w Warszawie, ale zawsze wiedziałem, że Białystok jest moim miejscem. Bardzo boli mnie, gdy ludzie mówią, że Białystok to dziura, nigdy tak tego nie odczuwałem i nie odczuwam. Uważam, że to niesprawiedliwe, bo ludzie, którzy przyjeżdżają do nas z innych miast, mówią “wow, jak tu jest ładnie, jak czysto, jakie fajne miasto”. Aż serce się raduje. Kocham Białystok za jego wielkość, przez to, że nie jest takie jak Warszawa, jest fajne do życia. Kocham nasze miasto też za mieszkańców. My- Białostoczanie, jesteśmy kompletnie inni- otwarci, gościnni. Mamy też inne nastawienie do pracy niż w dużych miastach, oczywiście lepsze. Podoba mi się Białystok, tak po prostu. Nie wyprowadziłbym się stąd nigdzie.

To, co mi przeszkadza, to stereotypy o naszym mieście, które tworzone są przez niewielkie grupy ludzi, margines- który swoim zachowaniem powoduje, że Białystok jest postrzegany jako ksenofobiczny i zamknięty, a uważam, że tak nie jest. Chciałbym, aby ludzie byli bardziej otwarci na pomysły, na gotowe rozwiązania, z którymi do nich przychodzę, abyśmy my jako fundacja, mogli robić takie rzeczy, jakie robi się na całym świecie.

Jak rozbiegał całe miasto? Wywiad z Grzegorzem Kuczyńskim.

Bardzo dziękujemy Grzegorzowi za udzielony wywiad. A już w maju zapraszamy Was do wzięcia udziału w 8. PKO Białystok Półmaratonie lub biegu towarzyszącym PKO Bieg na 5. Nie biegasz? Przyjdź, zobacz, kibicuj!

Przeczytaj więcej
INAUGURACJA SEZONU ŁYŻWIARSKIEGO 2019/2020
Inauguracja sezonu łyżwiarskiego 2019/2020.