V Grand Prix Zwierzyńca

Pasja do biegania – V Grand Prix Zwierzyńca – zdjęcia.

Podsumowanie czterech biegów.

Ostatnia aktualizacja:

Bieganie to pasja. Biegać można samemu, w parach czy też w jeszcze większym gronie, nie jest ważne, z kim się biega. Nie jest również istotnym to, jak i gdzie, ważne, aby się ruszać. Łatwość, z jaką możliwe jest realizowanie się w tej dziedzinie sportu, zachęca wielu, a jeszcze większej ilości osób nie trzeba zachęcać wcale. Nie dziwi więc, że pojawiają się też i tacy, którzy chcą czegoś więcej. W ramach wspólnej pasji przekraczają granice bierności, rozdając wokoło cząstkę własnej energii. Między innymi właśnie tak można opisać organizatorów Grand Prix Zwierzyńca.

W minioną niedzielę mieliśmy okazję uczestniczyć w zakończeniu piątej odsłony tej imprezy. Począwszy od 24 marca tego roku, dana nam została możliwość uczestniczenia niemalże w rodzinnym przedsięwzięciu. Były to spotkania osób, które łączył jeden cel — spędzanie kolejnych niedziel na rekreacji. Wybrali oni sposób nader przyjemny. Przygotowana trasa dawała uczestnikom możliwość pokonywania kilometrów w białostockim „sercu zieleni”. Park Konstytucji 3 Maja i rezerwat przyrody Las Zwierzyniec to idealne miejsca, aby pokonywać je powolnym, spacerowym krokiem, a skoro tak to i tym bardziej doskonale nadają się do biegania. Białostoczan nie trzeba do tego przekonywać, ponieważ na co dzień odwiedza to miejsce wielu mieszkańców naszego miasta. Tym większy jest magnetyzm tego zielonego zakątka, im ilość promieni słonecznych dopisuje intensywnością. Nad wszystkimi czteroma zawodami czuwała pozytywna aura. Pogoda dopisywała od inauguracji, a z każdą kolejną odsłoną tego biegowego wydarzenia, temperatura rosła dosłownie i w przenośni. Swoje apogeum osiągając podczas finału, gdy żar zalał Stadion Miejski przy ul. Słonecznej, można było tylko współczuć zawodnikom. Nic bardziej mylnego bowiem zdecydowanie trafniejszym uczuciem powinna być zazdrość związana z tym, że nie jest się jednym z nich. Poziom pozytywnego nastawienia i radości przelewał się na pozostałych uczestników zawodów, którzy sami nie biorąc w nich udziału, zechcieli być w danym miejscu i czasie. Czy to bliscy, czy też znajomi, przyjmując od biegaczy ich zapał „przetwarzali” go, zamieniając w doping i zachętę do tego, ażeby zawodnicy dawali z siebie jeszcze więcej. Entuzjazmu sportowcom nie zabrakło. Nawet nie powstrzymywało ich to, że pomiędzy kolejnymi wyzwaniami spod szyldu Grand Prix Zwierzyńca odbywały się inne biegowe imprezy. Dzielnie pojawiali się na stracie i z godnym podziwu zapałem mierzyli się z dziesięciokilometrowym wyzwaniem.

Towarzysząc uczestnikom przez te miesiące, obserwując ich, zwolna dało się odczuć rodzącą się więź. Z każdym kolejnym biegiem można już było rozpoznawać twarze. Osoby przestawały być anonimowe, a ich imiona nabierały nowego znaczenia. Stawały się swoistym symbolem zaangażowania o własne dobre samopoczucie oraz promowania zdrowego i aktywnego stylu życia. O zachętę i bodziec do takowego postępowania zadbali organizatorzy podczas finału. Pamiętając o istocie przysłowia „czym skorupka za młodu …” dla najmłodszych przygotowali biegi w trzech kategoriach wiekowych, a nagrodą prócz uznania rodziców i wszystkich zgromadzonych były pamiątkowe medale. Tym którzy nie czuli się na siłach do podjęcia wyzwania związanego z pokonaniem dziesięciu kilometrów, została dana możliwość sprawdzenia się na tej samej trasie jednak o połowę krótszej. Jedynie nieliczni postanowili skorzystać ze skróconej trasy, dając dowód na to, że więcej jest osób zahartowanych w bieganiu. Pozostaje liczyć na to, że podczas kolejnej edycji do tego grona dołączą kolejni, a z łatwiejszego dystansu zrobią użytek nowi, mniej zapalczywi uczestnicy, jednak równie liczni.

Zwycięzcom, jak i wszystkim zawodnikom poszczególnych oraz finałowych zawodów należą się gorące gratulacje. Wyrazy uznania za sam fakt dotarcia do mety. Ci, którzy byli pierwsi, zasłużyli na szczególnie głośne oklaski za to, że pokazali innym cel. Nie taki przyziemny związany z byciem pierwszym, a taki mniej uchwytny, związany z rozwojem osobistym. Dążeniem do samodoskonalenia.

Organizowanie tego typu wydarzeń oprócz chęci wymaga doświadczenia i umiejętności. Osoby stojące za Grand Prix Zwierzyńca mają to i więcej. Posiadają również zapał i determinację. Tak jak kibicowaliśmy zawodnikom, tak samo wspierajmy pozytywną energią inicjatorów tego wydarzenia. Niech z każdą kolejną edycją doszlifowują swoje talenty organizacyjne, aby w końcu mogli lśnić blaskiem i rozświetlić nim Białystok.

Wielu chce coś zrobić, niewielu robi. Ceńmy więc tych, którzy działają.

Przeczytaj więcej
"Rozbiegamy Całe Miasto" czyli 9. Białystok Biega.
“Rozbiegamy Całe Miasto” czyli 9. Białystok Biega.