Zawody Flash Revolution 2019 oraz wywiad z Mateuszem Zarębą.

Eliminacje oraz finaliści sobotnich zawodów.

Flash Revolution 2019
Flash Revolution 2019
Flash Revolution 2019
Flash Revolution 2019
Flash Revolution 2019
Flash Revolution 2019
Flash Revolution 2019
Flash Revolution 2019
Flash Revolution 2019
Flash Revolution 2019
Flash Revolution 2019
Flash Revolution 2019
Flash Revolution 2019
Flash Revolution 2019
Flash Revolution 2019
Flash Revolution 2019
Ostatnia aktualizacja:

Zimowy, piątkowy wieczór. Krajobraz za oknem nie zachęcał do wychodzenia z domu. Wystarczyło przekroczyć próg magazynu przy ul. Kolejowej 12c, aby zapomnieć o ponurej aurze. Centrum Wspinaczkowe Flash przyciągnęło nas za sprawą zawodów Flash Revolution 2019.

Pierwsze co rzucało się w oczy to kawiarniany klimat, jednak szybko kilka szczegółów przyciągnęło moją uwagę. Gry planszowe na parapecie, klocki lego na jednym ze stolików. Fajna, domowa atmosfera. Zamieniliśmy kilka szybkich zdań z organizatorem, a następnie przeszliśmy dalej. Ciche, iście idylliczne otoczenie, zamieniliśmy na przestrzeń wypełnioną gwarem rozmów, muzyką, ludźmi przelewający się falami z jednego pomieszczenia do drugiego, od ścianki do ścianki. Część siedzi na parapetach, podłodze, materacach, inni stoją w większych lub mniejszych grupach. Uśmiechy, żarty, dowcipy „branżowe”. Wszystko to przy dźwiękach utworów zespołu System Of A Down.
Spotykam znajomego. Przyszedł na zawody z synem, który będzie się wspinał. Od roku interesuje się tym sportem. Na zajęcia do Flasha przychodzi dwa razy w tygodniu. Nie dane jest nam długo porozmawiać, podekscytowane dziecko odciąga ojca w kierunku jednej ze ścianek.
W końcu pierwsze osoby zaczynają się wspinać. Lawirują od uchwytu do uchwytu. Na twarzach widać koncentrację połączoną z determinacją. Nie każdemu udaje się za pierwszym czy drugim razem. Nie dają za wygraną ciągle próbują. Innym idzie wręcz wyśmienicie, to jak się poruszają zdumiewa, ciała wygięte w sposób iście ekwilibrystyczny, niektórzy wiszą poziomo, za nic mając grawitację. Zawodnicy pomagają sobie nawzajem wskazując na sposób pokonywania kolejnych odcinków. Dominują ludzie młodzi, jednak wiek nie ma tu znaczenia. Od maluchów po ludzi starszych, wszyscy świetnie się bawią. Nad ich bezpieczeństwem czuwają ratownicy medyczni. Wysokości nie są duże, a materace bardzo miękkie, jednak bezpieczeństwa nigdy za wiele. Co chwila kolejne osoby odhaczają zaliczone trasy wspinaczkowe. Przechodzą do następnych, wymieniając się z innymi zawodnikami. Nad wszystkim góruje duch zaufania i uczciwości.
Tak wyglądały eliminacje piątkowe. Sobotnie finały przyniosły większą ilość emocji. Oczywiście atmosfera i klimat niezmiennie lawirował pomiędzy ideą zawodów, a dobrą zabawą. Zawodnicy stali się jeszcze bardziej skoncentrowani, dawali z siebie wszystko. Determinacja nie zepsuła czegoś tak ulotnego jak radość ze sprawdzenia możliwości własnego organizmu, a rywalizacja przebiegała w przyjacielskiej atmosferze. Dopingowano się nawzajem, nie bacząc na to, czy jest to znajomy, czy też potencjalny przeciwnik. Na zakończenie udekorowano zwycięzców.
Wydarzenie jakim było Flash Revolution 2019 przywodziło na myśl undergroundową imprezę czy też domówkę u dobrego kumpla, połączoną ze współzawodnictwem. Od samego początku chciało się zmienić obuwie, założyć wygodne ubranie, wetrzeć magnezję w dłonie i spróbować sił na jednej ze ścianek. Nie zniechęcał widok, zmęczenia na twarzach ani rozmasowywanych przedramion. Chęć bycia jednym z nich była przeogromna.
Przypadkowy obserwator mógłby czuć się w takim miejscu nieswojo, ale tylko przez kilka pierwszych minut. Szybko zaaklimatyzowałby się, nawet jeśli nie na ściance wspinaczkowej, to przy stoliku kawiarenki, sącząc espresso i rozgrywając partyjkę Munchkina. Takie efekty osiąga się dzięki pasji, taką pasję widać w oczach, ruchach i zachowaniu Mateusza Zaręby, inicjatora całego przedsięwzięcia. Z nim właśnie porozmawiali Daniel i Grzesiek.

Mateusz Zaręba

AwM – Jesteś członkiem społeczności wspinaczkowej powiedz, jak rozpocząłeś swoją przygodę z tym sportem?

MZ. Jak każdy ruchliwy dzieciak wspinałem się po drzewach (śmiech), później było harcerstwo, pierwsze operacje sprzętowe i pierwsze zjazdy z mostów. Drużynowy zabrał nas w skały i to był największy impuls, od tamtej pory zakochałem się we wspinaniu. Później przyszedł czas na treningi i samodzielne podróże wspinaczkowe. W liceum dużo jeździłem w skały pociągiem i „na stopa”. Trzeba było kombinować, więc znalazłem weekendowy „bilet podróżnika” na wszystkie pociągi pośpieszne, wsiadałem o 19:00 w piątek i wysiadałem w Trzcińsku pod skałami o 10:00 w sobotę, dwa dni wspinu, nocleg na dziko i w niedziele z powrotem. Był taki epizod, że po maturze prawie rok pracowałem w schronisku w Bieszczadach… Tam poznałem różnych podróżników, wspinaczy, GOPRowców i już kompletnie wsiąkłem w środowisko GÓR.

AwM – Twoja pierwsza przygoda ze ścianką wspinaczkową?

MZ. Pierwsza ścianka, na której trenowałem to ścianka wspinaczkowa w Supraślu, prowadzona przez Agnieszkę i Marcina w starym kinie, bardzo klimatyczne miejsce. Wspólnie organizowaliśmy transporty, więc środowisko było bardzo zżyte, była to mała społeczność, bardzo zaangażowana. To właśnie Aga i „Dziku” po raz pierwszy zabrali mnie na zawody. To był wyjazd do Lublina na BoulderFest w legendarnej Kotłowni w 2007 roku. Także sporo km do przejechania. To były spektakularne zawody, na undergrundowej ścianie w takiej „ogromnej piwnicy”, a zjeżdżało się tam około 300 osób. W tamtych czasach ta liczba robiła naprawdę duże wrażenie i tak się wszystko zaczęło. Obecnie najczęściej jeździmy do Warszawy, a tamtejsze ścianki są na europejskim poziomie. Kilkadziesiąt ścianek, masa różnych lig i zawodów. Tam się szkolimy, zbieramy szlify zawodnicze. Zdarza się jeździć również za granicę.

AwM – Jakie są osiągnięcia białostockiego środowiska?

MZ. Mamy utytułowanych zawodników, jeden z członków naszej społeczności to były kadrowiec Polski Filip Chrapowicki. Tadeusz Chodorowski nasz niekwestionowany mistrz i instruktor, który wielokrotnie występował w finałach Pucharu Polski i wygrywał Warszawskie zawody. Na jednym wyjeździe do Berlina też był finalistą tamtejszych zawodów, co jest fenomenalnym osiągnięciem, bez zaplecza trenerskiego i odpowiedniej infrastruktury. Dopiero teraz dzięki
Flashowi i naszym instruktorom zaczynamy mieć więcej zawodników na krajowym poziomie. Przykładem jest choćby jedenastoletnia Julia Kaczmarczyk i dziewięcioletni Kosma Prokopiuk, którzy wielokrotnie wygrywali ogólnopolskie zawody. Myślę , że za kilka sezonów będzie o nich głośno.

AwM – Twój wkład w budowanie społeczności wspinaczkowej w Białymstoku?

MZ. Był taki moment, że nie byłem aktywny, bo mieszkałem przez jakiś czas w Bieszczadach. Tam zbudowałem swoją pierwszą wolno-stojącą ściankę, przy Hotelu w Wetlinie i planowałem zająć się imprezami integracyjnymi. Później mieszkałem chwilę w Warszawie, gdzie zajmowałem się pracami wysokościowymi i czasem nadal to robię, bo ciężko żyć z samego wspinania (śmiech). Gdy w 2010r. wróciłem ponownie do Białegostoku ścianka w Supraślu właśnie była zamykana, zaczął się czas gdy bouldering wchodził na wyższy standard. W Warszawie powstała pierwsza boulderownia na poziomie – Bloco. Zaczęliśmy częściej jeździć na zawody, a legenda białostockiego wspinania Andrzej Chrapowicki trenował swojego syna, który wielokrotnie zaczął wygrywać rundy Pucharów Polski młodzików. To dało impuls do organizowania się wspinaczkowemu białostockiemu podziemiu. Powstała boulderownia Garaż u Andrzeja, a ja z grupką zapaleńców otworzyliśmy boulderownie Kurnik. Same nazwy sugerują jakie miejsca adoptowaliśmy na sale treningowe, nie były one profesjonalne. Mimo wszystko mieliśmy nawet swoje turnieje w środowisku. Następnie podszedłem do tego poważniej, razem z kolegami założyliśmy fundację Baldstok, gdzie jeszcze w zalążkach tej fundacji mieliśmy ściankę wolno-stojącą pod operą, tam udzielaliśmy darmowych warsztatów dla dzieciaków, organizowaliśmy eventy. Białostocka Opera również nas wspierała. Później znaleźliśmy starą kotłownię magazynów PSSpołem , aby zrobić małą ściankę bulderową dla swojej fundacji. Następnie po fundacji, mając na względzie rodzinę musiałem podjąć kroki: przejść na zawodowstwo lub zrezygnować ze wspinania. Tak powstał pomysł otworzenia profesjonalnego ośrodka wspinaczkowego w Białymstoku. Rozpocząłem budowę na początku lata 2016r. przy wsparciu m.in. Krzyśka Chrobaka (Prezesa Klubu Górskiego Białystok red.) i Tadeusz Chodorowskiego (instruktora i najlepszego wspinacza naszego regionu red.) i grupki zapaleńców. Planem otwarcia ustalony był na wrzesień, ale jak to z dużymi przedsięwzięciami bywa napotkaliśmy trudności i kluczowe było pojawienie się Damiana Borysa, z którym obecnie wspólnie prowadzimy Centrum Wspinaczkowe Flash. Udało się przy zaangażowaniu wielu osób stworzyć Flasha. Mieliśmy wsparcie całego środowiska wspinaczkowego, wszystko co widzicie zbudowaliśmy własnymi rękoma. Poza tym Sam organizowałem, bądź byłem współorganizatorem kilkudziesięciu zawodów wspinaczkowych różnej maści. Długo by opowiadać…

AwM – Od jak dawna uprawiasz ten sport?

MZ – Od ponad 15 lat.

AwM – Czy widzisz rosnące zainteresowanie wspinaczką, czy jest to wciąż niszowy sport w Białymstoku?

MZ. Wspinanie w Białymstoku przeżywa obecnie swój Renesans. Oczywiście były wcześniej kluby na Politechnice Białostockiej czy Akademii Medycznej, więc jakaś tam historia wspinaczkowa jest. Mamy nawet w swojej ekipie Himalaistę Pawła Dunaja, który jest właśnie na K2. Aktywnie też działają m.in. Łukasz Lewczuk i Jarek Zdanowicz, którzy są bardzo doświadczonymi i aktywnymi taternikami, alpinistami i himalaistami. Jest garstka ludzi, która jeździ na poważne wyprawy górskie. My się wspinamy sportowo, ale również organizujemy transport i jeździmy na zawody wspinaczkowe całym autobusem. W warszawskiej lidze boulderowej stanowimy drugą frekwencję po stołecznych zawodnikach, a w ostatnich 3 latach mieliśmy 3 finalistów w WLB: mnie, Andrzeja Chrapowickiego i Kubę Chrobaka.Także środowisko wspinaczkowe rośnie w siłę, jest coraz lepiej, około 70 osób startuje w naszej lokalnej lidze Flesh Fresh. Także wszystko to się rozwija. Dużo osób, też zaczyna uprawiać tzw Fitness Climbing. Są to ludzie uprawiający dyscypliny, w których pożądany jest silny chwyt. Np motocros, tenis czy sqash.

AwM – Jakie są zalety wspinaczki i czy jest to sport dla każdego?

MZ. Zaletą wspinaczki jest to, że jest to zdecydowanie sport dla każdego. Po prostu jeśli lubisz sport to się w tym odnajdziesz, od 3-latka do 50-latka, bo takie osoby do nas przychodzą i naprawdę jest to o tyle fajnie, że nie trzeba mieć wcale silnych rąk, nie trzeba umieć się podciągać – to jest mit. Wspinaczka to umiejętność poruszania się po ścianie. Zaczynamy od najprostszych zadań, które są trochę jak trudne schody lub trudna drabina – tak to nazwijmy, po czym przechodzimy do trudniejszych ruchów. W zaawansowanym trenowaniu to już są wirtuozerskie ruchy, skoki, bieganie po ścianie, haczenie, cuda!
W tym sporcie najbardziej liczy się GŁOWA, “Najważniejszy wspinaczkowy mięsień to PSYCHA” wiele barier sie przełamuje. Działamy na celach, zarówno dorośli jak i młodzież już na zwykłej zabawie działa na celach tzn. mają cele krótkoterminowe jak i długoterminowe, to bardzo rozwija wiarę we własne możliwości, zarówno u dorosłych jak i u dzieci. Krótkoterminowe cele nie dają takiej satysfakcji, więc dzieciaki zaczynają to rozumieć i same szukają ambitnych i trudnych wyzwań. Poza tym oswajają się z porażką. Wspinanie to jest przede wszystkim odpadanie i próbowanie na nowo, ten aspekt jest bardzo rozwojowy, kształtuje młode umysły. Nie a wspinania bez determinacji i żelaznej woli, boulderownia to laboratorium emocji, tu kształtuje się charakter.

AwM – Jakie macie plany na przyszłość związane z Flash i środowiskiem wspinaczkowym w Białymstoku?

MZ. Zdecydowanie chcemy rozwijać się w kierunku wypraw. Mamy swoja bazę w Grecji organizujemy kursy wspinaczkowe, szkolimy ludzi. Szkolimy ludzi również w Polsce, w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej i w Sokolikach obok Jeleniej Góry, ale mimo wszystko to Grecja jest najbardziej atrakcyjna. To stabilna pogoda, czas Jesieni i Wiosny czyli czas jak najbardziej sprzyjający również do wypoczynku można aktywnie spędzić czas. W zasadzie wspinaczkowe podróżowanie to jest temat na zupełnie odrębny artykuł bo to właśnie te miejsca najpiękniejsze są ukryte na uboczu tras turystycznych. To takie zakątki bardzo malownicze często dostępne są tylko dla wspinaczy. My właśnie z tego korzystamy z takiego taniego podróżowania i chcemy to rozwijać.
Jeżeli chodzi o strefę zawodnicza to już teraz organizujemy naprawdę dużej skali zawody. Jesteśmy w ogólnopolskiej lidze gdzie wraz z nami jest ok. 14 innych obiektów w całej Polsce, są to między innymi ścianki w Bydgoszczy, w trójmieście, Wrocławiu, Warszawie i Lublinie. Już 2 marca odbędzie się u nas jedna z edycji ligi.
Ośrodek Warszawski wspiera nas na różne sposoby, my też się rozwijamy dzięki temu, ale jak widać Warszawa przyjechała też i do nas. Są ogromnie zaskoczeni, że na takim poziomie przygotowaliśmy drogi i całe zawody.

AwM – Jeśli chodzi o nas to wyczerpaliśmy pytania, może chciałbyś dodać coś od siebie?
MZ – Wspinanie w 2020 roku będzie na olimpiadzie w Tokio, jedziemy teraz na fali coraz głośniej jest o naszej społeczności wspinaczkowej.

Mateusz Zaręba

Przeczytaj więcej
Polcon
Polcon 2019 Białystok.